Menu Zamknij

Damian Hebda: „Po ludzku jest mi chłopaków szkoda i żal”

Olimpia Elbląg przegrała z rezerwami Legii Warszawa po wyrównanym pojedynku. Po końcowym gwizdku nie brakowało emocji, sportowej złości i poczucia niedosytu, ale także szacunku dla rywala oraz docenienia własnej postawy na boisku.

Trudny mecz i skuteczność lidera

– Na wstępie wielkie słowa uznania i gratulacje dla naszego zespołu za zwycięstwo – rozpoczął trener Legii II, Filip Raczkowski. – Myślę, że było to bardzo, bardzo trudne spotkanie. Kontekst wyjazdu, a także bardzo trudna nawierzchnia miały tu duże znaczenie.

Szkoleniowiec gości nie ukrywał, że jego zespół nie miał łatwego zadania:

– W mojej opinii było to dla nas najtrudniejsze spotkanie. Duże słowa uznania dla przeciwników, bo zagrali bardzo dobre spotkanie i mieli bardzo dużo, a nawet – jak sądzę – więcej sytuacji bramkowych, szczególnie przy stanie 2:1. Wiele z tych dośrodkowań stwarzało duże niebezpieczeństwo.

Jednocześnie podkreślił rozwój swojego zespołu.

– To, co mnie bardzo cieszy, to rozwój naszego młodego zespołu. Gdy sięgnę pamięcią do momentu, kiedy rozpoczynaliśmy pracę ponad półtora roku temu, takich spotkań nie wygrywaliśmy. Dzisiaj to doświadczenie i rozwój przynoszą efekt. Dzięki temu nawet w meczu, w którym niekoniecznie byliśmy lepsi, wywozimy bardzo cenne trzy punkty.

Gorycz i kontrowersje

Zupełnie inny wydźwięk miały słowa trenera Olimpii, Damiana Hebdy, który – mimo gratulacji dla rywala – nie krył rozczarowania i emocji.

– Na wstępie również gratulacje za zdobyte punkty. Życzę wam powodzenia w tym sezonie, bo – mówiąc tak w cudzysłowie – uważam, że wasze miejsce jest trochę wyżej. Po ludzku jest mi szkoda moich chłopaków – mówił szkoleniowiec Olimpii.

Kluczowym momentem spotkania, w jego ocenie, była sytuacja przy pierwszym golu dla Legii:

– Pierwsza bramka dla Legii, ewidentna ręka. Sędzia boczny pokazuje i mówi przez słuchawkę do głównego, że się pomylił, a ten macha mu ręką. Z tego idzie akcja, rzut karny i jest 1:1.

– Wchodzimy do szatni załamani, głowy w dół. Uważam, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, postawiliśmy się Legii. Małe detale zaważyły, że przegrywamy, a uważam, że nie zasłużyliśmy na porażkę – dodał Hebda.

Walka do końca i dramatyczne sytuacje

Olimpia do końca próbowała odwrócić losy meczu, jednak – zdaniem trenera – niektóre decyzje były trudne do zaakceptowania.

– Oskar był pierwszy przy piłce i należał nam się rzut karny. Sędzia tłumaczył się, że jeśli był kontakt, to był to tzw. nieumyślny faul. Szczerze mówiąc, nie do końca wiem, co to dokładnie znaczy – przyznał Hebda, dodając: – Potem, pod sam koniec spotkania, bramkarz fauluje naszego zawodnika i nie ma nic. Nigdy nie oceniałem pracy sędziego. Robię to po raz pierwszy i mam nadzieję, że po raz ostatni.

Dodatkowym ciosem była kontuzja jednego z zawodników.

– Wstrząs mózgu na pewno. Pędem pojechał do szpitala – mówił trener.

Po meczu okazało się, że Oskar Kordykiewicz doznał złamania kości jarzmowej oraz oczodołu i czeka go operacja.

Uznanie dla zespołu i kibiców

Mimo porażki szkoleniowiec Olimpii docenił postawę swojej drużyny oraz wsparcie trybun.

– Szacunek dla chłopaków za to, że się postawili i że do końca walczyliśmy. Chciałbym podziękować kibicom za super oprawę i doping. Dziękujemy za tak liczne przybycie – zaznaczył.

– To są dwa bieguny: my i Legia. My mamy swoje cele, Legia ma swoje – dodał Hebda.

Głos z boiska

Podobne odczucia towarzyszyły zawodnikom Olimpii. Obrońca Łukasz Sarnowski podkreślał, że drużyna może być dumna ze swojej postawy.

– Dobry mecz, naprawdę postawiliśmy się liderowi. Bardzo udane spotkanie. Możemy być dumni, niestety bez żadnych punktów. Spokojnie można było wyciągnąć z tego przynajmniej jeden punkt, ale pracujemy dalej – mówił.

Piłkarz odniósł się również do sytuacji w tabeli i presji końcówki sezonu.

– Oczywiście, że czujemy presję, ale musimy patrzeć z meczu na mecz. Nie można wybiegać za bardzo w przyszłość i ulegać tej presji. Trzeba pracować z tygodnia na tydzień i być coraz lepszą wersją siebie – zakończył Sarnowski.

Źródło: portel.pl
Autor: Jakub Czyżak