Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

23 październik

Rafał Lisiecki: chcieliśmy wydrzeć chociaż jednen punkt

Rafał Lisiecki: chcieliśmy wydrzeć chociaż jednen punkt

Sobotnia (21 października) porażka 1:2 z Radomiakiem Radom przerwała piękny sen Olimpii Elbląg. Goście potrafili przez pierwsze 45 minut zneutralizować największe atuty żółto-biało-niebieskich i strzelić dwie bramki. Dobra druga część spotkania w wykonaniu Olimpii nie wystarczyła do zdobycia chociaż punktu. O komentarz do meczu poprosiliśmy trenera Adama Borosa i pomocnika Olimpii Rafała Lisieckiego.

Wygrali z Wartą Poznań, ŁKS-em Łódź, GKS-em Bełchatów. Dlaczego mieliby przegrać z Radomiakiem Radom?
- Zakładaliśmy zupełnie inny przebieg wydarzeń. Przede wszystkim, że będziemy bardziej skuteczni, jeśli chodzi o utrzymanie się przy piłce na połowie przeciwnika, stąd ofensywne ustawienie z Szuprytowskim, Stępniem, Bojasem, Szmydtem i Kurbielem. Mieliśmy tę piłkę skutecznie i szybko przenosić na połowę przeciwnika, a tam się przy niej utrzymywać. I to nie funkcjonowało – trener Olimpii Adam Boros zdradził plan na mecz z wiceliderem II ligi.
W pierwszej połowie plan na Radomiaka mówiąc kolokwialnie „nie wypalił”. I to drużyna gości rządziła i dzieliła na boisku.
- Nie funkcjonowała też gra zespołu w defensywie. Doskonale wiedzieliśmy, że Radomiak będzie grał bokami, że tam podwaja, że stwarza przewagę, ma dynamicznych skrzydłowych i to właśnie na skrzydłach trzeba się błyskawicznie organizować. I my przez słabą mobilność w pierwszej połowie nie byliśmy w stanie wykonać ani jednego, ani drugiego planu. Byliśmy od przeciwnika zbyt daleko, zbyt wolno reagowaliśmy na operowanie piłką, na przesuwanie przeciwnika. I co za tym idzie, w momencie, kiedy posiadaliśmy piłkę też byliśmy zbyt mało mobilni, przez co bardzo szybko decydowaliśmy się na grę górą, tak naprawdę na walkę. Nie było to granie, które sobie założyliśmy – tak Adam Boros skomentował grę swojego zespołu w pierwszej części meczu z Radomiakiem.
- W pierwszej połowie drużyna Radomiaka była dla nas nieuchwytna. Raz, że wychodziło im wszystko, a dwa, każdą piłkę stykową mieli pod kontrolą. Wszystko w pierwszej połowie układało się pod dyktando Radomiaka, nie ma co tego kryć – dodał pomocnik Olimpii Rafał Lisiecki.
Na drugą połowę piłkarze Olimpii wyszli już zupełnie z innym nastawieniem. Trener Adam Boros zdecydował się zastąpić Mateusza Szmydta Rafałem Lisieckim. I gra żółto-biało-niebieskich wyglądała zupełnie inaczej.
- Walczyliśmy, chcieliśmy wydrzeć chociaż ten jeden punkt. Piłkarskie porzekadło mówi, że jeżeli nie da się meczu wygrać, trzeba go chociaż zremisować. Niestety nie udało się. - mówił Rafał Lisiecki. - W drugiej połowie udało się nam zmienić obraz gry, strzeliliśmy bramkę kontaktową. Niestety zabrakło nam czasu, aby doprowadzić do remisu i nad tym ubolewamy.
- Sił nam nie brakuje. W drugiej połowie mieliśmy siły, żeby konstruować sytuacje, grać do przodu mimo trudnych warunków. Dzisiaj Rafał Lisiecki zrobił różnicę. Jest on w stanie zagrać na skrzydle, gra również jako boczny obrońca – mówił trener Olimpii.
Dlaczego nie zagrał od pierwszych minut?
- Ostatnio grał na boku obrony i miał dwa występy delikatnie mówiąc słabe. I z tego to wynika. To samo Anton Kolosov. Patrzymy na dyspozycję ostatniego okresu, z ostatniego meczu, tygodnia i tym się sugerujemy jeżeli chodzi o podstawową jedenastkę i później o zmiany – tłumaczył Adam Boros
Stałą, wysoką formę prezentuje Damian Szuprytowski, którego podczas tego samego meczu możemy zobaczyć harującego w obronie, na lewym skrzydle, żeby za chwilę atakować z prawej strony boiska.
- Damian Szuprytowski ma to do siebie, że można na niego liczyć. Utrzymuje równy, stabilny, wysoki poziom, którego czasami nam brakuje. Być może w kilku przypadkach Damian Szuprytowski zbyt długo przytrzymywał piłkę i zaliczył kilka strat, ale z perspektywy tego, czego nie potrafiliśmy: utrzymania się przy piłce, to robił różnicę – Adam Boros chwalił swojego zawodnika.
Za tydzień Olimpia powalczy o punkty w Krakowie. Rywalem będzie beniaminek II ligi Garbarnia.
- Będziemy się musieli zastanowić w ciągu tygodnia, co zrobić, żeby taka gra jak w pierwszej połowie meczu z Radomiakiem się nie powtórzyła w spotkaniu z Garbarnią – powiedział Rafał Lisiecki.