Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

21 październik

Porażka z Radomiakiem

Porażka z Radomiakiem

Prawie pięć godzin - tyle czasu Kacper Tułowiecki zachował czyste konto w bramce Olimpii. Sposób na bramkarza żółto-biało-niebieskich znaleźli dopiero piłkarze Radomiaka, którzy w pierwszej połowie dzisiejszego meczu strzelili dwie bramki. W drugiej połowie gola dla żółto-biało-niebieskich strzelił Damian Szuprytowski. Bramki na wagę remisu nie udało się strzelić i trzy punkty pojechały do Radomia. Olimpia Elbląg - Radomiak Radom 1:2.

Dwie różne połowy w wykonaniu piłkarzy Olimpii mogliśmy oglądać podczas dzisiejszego (21 października) meczu żółto-biało-niebieskich z walczącym o awans do I ligi Radomiakiem Radom. Na pierwszą połowę Olimpijczycy wyszli w ofensywnym ustawieniu i... nie zdołali poważnie zagrozić bramce gości, której strzegł Hubert Gostomski.

Pierwsze minuty przypominały partię szachów - obie drużyny starały się wybadać na co dziś stać rywala. Przypomnijmy, że Olimpia do dzisiejszego spotkania przystępowała po czterech meczach, w których uzbierała 10 punktów, a w trzech nie straciła gola. Radomiak w czterech swoich ostatnich spotkaniach zanotował trzy remisy i jedną porażkę.
Goście zaatakowali pierwsi. Już w 6. minucie wślizg Tomasza Lewandowskiego udaremnił piłkarzowi Radomiaka oddanie groźnego strzału. W odpowiedzi, dwie minuty później, niecelnie strzelał Damian Szuprytowski. Niecelny strzał zanotował też na swoim koncie Jakub Bojas, kiedy egzekwował rzut wolny po faulu na Damianie Szuprytowskim w 12. minucie spotkania.
Kacper Tułowiecki czyste konto bramkowe zachował 287 minut (nie licząc doliczonego czasu gry). Bramkarz żółto-biało-niebieskich musiał wyjmować piłkę z własnej bramki w 17. minucie spotkania, kiedy na strzał z dystansu zdecydował się Leandro.
Piłkarzom Olimpii niewiele wychodził w tej części meczu. Goście przejęli inicjatywę, kontrolowali sytuację na boisku i dążyli do strzelenia kolejnej bramki. Gospodarze nie potrafili znaleźć recepty na przebicie się do pola bramkowego rywali i stworzenie poważniejszego zagrożenia pod bramką Huberta Gostomskiego.
Radomiak swój cel - strzelenie kolejnej bramki - zrealizował w 33. minucie. Leandro podał na skrzydło do Dariusza Brągiela, a ten obsłużył Petera Mazana, który głową skierował piłkę do bramki Olimpii. Gospodarze pierwszą połowę zakończyli zupełnie nieudanym rzutem wolnym. Radosław Stepień w 43. minucie trafił prosto w mur nie stwarzając żadnego zagrożenia. I było to najlepsze podsumowanie gry podopiecznych Adama Borosa w pierwszej części spotkania.
Jednak, jak wiadomo, w meczu piłkarskim połowy są dwie. I na drugą część spotkania wyszła zupełnie odmieniona Olimpia. Chociaż na pierwszy rzut oka to tylko Rafał Lisiecki zastąpił Mateusza Szmydta. I Olimpijczycy rzucili się odrabiać straty.
Już w 48. minucie mogło być groźnie, kiedy przed polem karnym Radomiaka Piotr Kurbiel przegrał pojedynek biegowy z rywalem po podaniu Filipa Kop-Ostrowskiego. Cztery minuty później strzał Rafała Lisieckiego został zablokowany przez obrońcę gości. Chwilę później Hubert Gostomski wyłapał główkę Tomasza Lewandowskiego.
W 60. minucie znowu było groźnie pod bramką gości. Strzał Jakuba Bojasa został jednak zablokowany. Nadzieję na remis dał żółto-biało-niebieskim Damian Szuprytowski. W 69. minucie został sfaulowany przed polem karnym rywali, osobiście wyegzekwował rzut karny i ładnym strzałem obok muru umieścił piłkę w siatce.
Ta bramka dodała gospodarzom wiatru w żagle. Radomiak został praktycznie zmuszony do obrony. Niestety, gościom udało się utrzymać korzystny dla nich wynik do końca. Olimpijczycy nie potrafili powtórnie pokonać bramkarza Radomiaka i trzy punkty wyjechały do Radomia.
Za tydzień żółto-biało-niebiescy wyjeżdżają do Krakowa, gdzie o punkty powalczą z miejscową Garbarnią – beniaminkiem II ligi. W Elblągu podopiecznym Adama Borosa zobaczymy dopiero za dwa tygodnie. 5 listopada rywalem Olimpii będzie Siarka Tarnobrzeg.

Olimpia Elbląg – Radomiak Radom 1:2 (0:2)
Bramki: 0:1 - Leandro (17 min.), 0:2 - Mazan (33 min.), 1:2 – Szuprytowski (70 min.)

Olimpia: Tułowiecki — Lewandowski, Wenger, Szuprytowski, Korkliniewski, Kurbiel (65' Kołosow), Stępień, Ressel (88' Wieliczko), Szmydt (46' Lisiecki), Bojas, Kop-Ostrowski

Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg