Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

30 wrzesień

Zwycięstwo z GKS Bełchatów (video)

Zwycięstwo z GKS Bełchatów (video)

Długo zapowiadało się, że w meczu Olimpii Elbląg z GKS-em Bełchatów padnie remis. Przez 90 minut obie drużyny bezskutecznie walczyły o zdobycie bramki. W doliczonym czasie gry Bartłomiej Danowski wykonywał rzut rożny. Piłka wpadła na głowę Kamila Wengera i trzy punkty zostały w Elblągu. Olimpia Ebląg - GKS Bełchatów 1:0.

Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie Olimpii Elbląg nad ŁKS-em Łódź, zarówno piłkarze jak i kibice elbląskiego zespołu, mieli chęć na kolejne trzy punkty. Do Elbląga przyjechał, piąty po 10 kolejkach spotkań, GKS Bełchatów. Wysoka pozycja w tabeli dzisiejszego rywala żółto-biało-niebieskich nie do końca odzwierciedlała faktyczną różnicę pomiędzy drużynami: Brunatni mieli bowiem tylko dwa punkty przewagi nad gospodarzami.
Pierwsza połowa to typowy mecz walki, w których strzały na bramkę można policzyć na palcach jednej ręki. Obydwie drużyny zabezpieczały tyły na tyle skutecznie, że rywale mieli problem z oddaniem strzału. Brakowało też dokładności.
Jedna z groźniejszych sytuacji, do której doprowadzili piłkarze Olimpii, miała miejsce w 13. minucie spotkania. Po ładnie rozegranym rzucie wolnym, w trudnej sytuacji na strzał, zdecydował się Damian Szuprytowski. Bramkarz gości Arkadiusz Moczadło był jednak na posterunku.
Goście zrewanżowali się strzałem Emile Thiakane w 24. minucie, po którym piłka minimalnie minęła bramkę Wojciecha Daniela. Drugą szansę na podwyższenie wyniku przyjezdni mieli w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy Patryk Rachwał strzelił z 45 metrów z rzutu wolnego. Wojciech Daniel bez większych problemów obronił.
W trakcie przerwy piłkarze Olimpii wpadli jednak na pomysł, jak stworzyć większe zagrożenie pod bramką Arkadiusza Moczadły. Już w 54. minucie Anton Kolosov zdecydował się na rajd zakończony sfaulowaniem elbląskiego napastnika. Rzut wolny wykonywany przez Radosława Stępnia był mocno niecelny. W odpowiedzi, kilka minut później, strzelał Emile Thiakane, ale Wojciech Daniel nie dał sobie dziś strzelić bramki. Swojego szczęścia próbowali Rafał Lisiecki, Anton Kolosov – bezskutecznie.
Przełomem okazała się 69. minuta spotkania. Za faul na Damianie Szuprytowskim, drugą żółta kartkę (i w konsekwencji czerwoną), zobaczył Michał Bierzało. Olimpia grała z przewagą jednego zawodnika i po dłuższej chwili, przeszła do zdecydowanych ataków na bramkę GKS-u Bełchatów.
W 79. minucie spotkania Damian Szuprytowski podawał do Antona Kolosova, ten jednak z pięciu metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę. Kilka minut później doskonałej sytuacji nie wykorzystał Jakub Bojas, który z bliskiej odległości trafił w bramkarza gości.
Długo się zapowiadało, że obie drużyny podzielą się punktami. Aż do pierwszej minuty doliczonego czasu gry. Piłka wyszła poza boisko i do wykonywania rzutu rożnego pomaszerował Bartłomiej Danowski. Podanie w pole karne, tam najwięcej zimnej krwi zachował Kamil Wenger, który głową umieścił piłkę w bramce Arkadiusza Moczadły. I trzy punkty zostały w Elblągu.
Za tydzień do Elbląga przyjeżdża kolejna drużyna z czołówki tabeli – Warta Poznań. O punkty będzie trudno, ale żółto-biało-niebiescy udowadniają, że wracają na właściwe tory. I jak zwykle zagrają o zwycięstwo.

Olimpia Elbląg – GKS Bełchatów 1:0 (0:0)
Bramki: Wenger (90+1 min.)

Olimpia: Daniel – Ressel, Lewandowski, Wenger, Lisiecki, Szuprytowski (90+2' Iwanowski), Rozumowski, Danowski (90 +3' Korkliniewski), Stępień (79' Kurbiel), Szmydt (63' Bojas), Kolosov

Skrót meczu