Oficialna strona klubu sportowego Olimpia Elbląg

11 wrzesień

W Jastrzębiu punktów nie ma (video)

W Jastrzębiu punktów nie ma (video)

W pierwszej połowie meczu Olimpii Elbląg z GKS 1962 Jastrzębie żółto - biało - niebiescy mieli rywala na kolanach. Strzelili tylko jedną bramkę, ale piłkarze GKS - u nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce Wojciecha Daniela.  Sytuacja na boisku w drugiej części spotkania obróciła się o 180 stopni. Gospodarze strzelili dwie bramki, a Olimpia do Elbląga wraca bez punktów. GKS 1962 Jastrzębie - Olimpia Elbląg 2:1.

W pierwszej połowie spotkania można było mieć uzasadnione pytanie: jakim cudem beniaminek z Jastrzębia jest tak wysoko w tabeli. Olimpia na boisku robiła co chciała. Już w 9. minucie spotkania Damian Szuprytowski popisał się efektownym rajdem, który zakończył podaniem w pole karne do niepilnowanego Piotra Kurbiela. Napastnik Olimpii nie miał problemu z pokonaniem Grzegorza Drazika strzegącego bramki GKS – u Jastrzębie.
Piłkarze z Elbląga w pierwszej części meczu całkowicie kontrolowali grę, nie dopuszczając do tego, aby gospodarze stworzyli groźną sytuację. W nielicznych momentach zagrożenia czujnością i refleksem popisywał się Wojciech Daniel. Gospodarze najgroźniejszą sytuację mieli w 29. minucie, kiedy Kuba Jadach groźnie strzelał, na posterunku był jednak bramkarz Olimpii. Można było mieć wrażenie, że Olimpijczycy nie dadzą sobie zrobić krzywdy. Z drugiej strony boiska niestety tak dobrze nie było. Mimo wielu prób druga bramka dla Olimpii nie padła. Próbowali m.in. Rafał Lisiecki, w 29. minucie strzał obok bramki; Damian Szuprytowski, w 34 minucie, piłka obok bramki, próbowali pozostali piłkarze Olimpii. Mimo to na przerwę schodzili tylko z jedno bramkowym prowadzeniem, ale gra w pierwszej połowie pozwalała zachować lekki optymizm co do końcowego wyniku.
W trakcie przerwy piłkarze GKS – u obudzili się i wrócili do rzeczywistości. Co miało opłakane skutki dla elbląskiego zespołu. Raz za razem na bramkę Wojciecha Daniela sunęły groźne ataki. Tylko pomiędzy 50, a 55 minutą spotkania pięć razy zrobiło się gorąco pod bramką żółto-biało-niebieskich. Wtedy jeszcze szczęście dopisywało ekipie Adama Borosa i obyło się bez straconego gola.
Może gdyby w 58. minucie Rafał Lisiecki strzelił bramkę, a nie trafił w słupek, mecz potoczyłby się inaczej. Ale piłka odbiła się od słupka, minutę później to piłkarze z Jastrzębia przeprowadzili kolejna groźna akcję. Wojciech Caniboł otrzymał podanie od kolegi z drużyny, obrócił się i strzelił. Wojciech Daniel obronił cudem. Ale powoli limit cudów dla Olimpii się kończył.
W 65. minucie piłkarze GKS – u wymieniali podania. A na końcu Farid Ali strzelił i pokonał Wojciecha Daniela. 11 minut później gospodarze wyszli na prowadzenie. Kuba Jadach strzałem w długi róg nie dał szans bramkarzowi Olimpii. W 77. minucie Daniel Szczepan z 20 metrów strzelił nad elbląską bramką.
Końcówka spotkania przebiegała pod znakiem rozpaczliwych ataków piłkarzy Olimpii. Zawsze jednak brakowało jakiegoś elementu, żeby móc się cieszyć ze straconej bramki. A to w 84. minucie podania Bartłomieja Danowskiego nie opanował Piotr Kurbiel, a mogło być potencjalnie groźnie. A to piękny strzał Radosława Stępnia z rzutu wolnego w 89. minucie wylądował na górnej siatce bramki GKS – u.
W 93. minucie doszło do niecodziennej sytuacji. Pod bramką gospodarzy faulowany został... Wojciech Daniel. To najlepiej świadczy o determinacji z jaką piłkarze Olimpii chcieli zdobyć wyrównującą bramkę. Bramkarz elblążan wraz z całą drużyną zaangażował się w rozegranie rzutu rożnego. Skończyło się na faulu na nim. A strzał z rzutu wolnego wylądował w murze.
Za tydzień (już w sobotę) Olimpia podejmie Znicz Pruszków.

GKS 1962 Jastrzębie – Olimpia Elbląg 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 – Kurbiel (9. min.), 1:1 – Ali (65 min.), 2:1 – Jadach (76. min.)

Olimpia: Daniel - Ressel, Lewandowski, Wenger, Kop-Ostrowski, Rozumowski (65' Danowski), Stępień, Szuprytowski, Lisiecki (64' Szmydt), Bojas (72' Kolosow) Kurbiel

Fot. Dominik Gajda